2 – sesja

– Założyłam nowego bloga. Już na swojej domenie. Napisałam nawet pierwszą notatkę. Cieszy mnie to, że sama go sobie zainstalowałam, skonfigurowałam, podpięłam i zmodyfikowałam skórkę.
– Dało to pani kopa?
– Oo tak! I teraz czuję presję żeby pisać.
– Dlaczego?
– No bo nie chcę żeby był pusty.
– Ale nic pani nie przychodzi do głowy?
– Niestety.
– Od jakiegoś czasu jest więcej tych pozytywnych emocji, prawda?
– No właśnie…
– To źle? Nie może pani przez to pisać, tak?
– No to też. Bo od małego uważałam, że pozytywne emocje i przeżycia nie są warte opisania. Ale chodzi też o to, że od dwóch miesięcy nie zrobiłam nic głupiego. Ta autodestrukcyjna część mnie zaczyna się upominać. Wie pan, jak byłam młodsza i przez jakiś czas się nie cięłam, to choćby mi się nie chciało, robiłam to.
– Dlaczego?
– No jak to. Uważałam, że skoro jestem autoagresywna to muszę to robić.
– Ale przecież nie musi pani taka być.
– Racjonalnie to wiem. Ale emocjonalnie trudno mi to zaakceptować. Jakaś część mnie nie chce wyzdrowieć.
– Może nie tyle, że nie chce, ale nie może? Bo to jest bardzo trudne. Musi pani zaakceptować to, że jest pani chora. Że to objaw choroby, a nie pani.

246 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.