11 – oddech

Ostatnie tygodnie to był czas wytężonej pracy. Siedzieliśmy nad projektem codziennie do dwudziestej.
Teraz klient testuje. To czas poprawek. Chwila na złapanie oddechu.

Na terapii nie najlepiej się dzieje. Dwie ostatnie sesje praktycznie przemilczalam. Co się dzieje?
Czasem przychodzi mi coś do głowy. Jednak nie mogę się zdecydować, żeby to powiedzieć. Nie potrafię otworzyć ust. A kiedy już zbiorę w sobie siłę, by to zrobić – zapominam, co miałam na myśli.

Nie myślę o pisaniu. A co i rusz przychodzi mi do głowy scena do jednej z książek, które zaczęłam pisać. Takich rozgrzebanych pozycji mam pięć. O ile dobrze liczę. Nie zapisuję tych pomysłów. Szlifuję je w głowie. A potem odchodzą w czarną odchłań niepamięci. Szkoda?

192 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.