40 – wspomnienia wisielczej pręgi

Przez jakiś rok, dwa lata po powiedzeniu w 2008 roku miałam schizy.
– Oho, jadą ratować samobójcę – myślałam za każdym razem słysząc karetkę na sygnale.
Zastanawiałam się, kto to może być. Jak próbował odebrać sobie życie. Czy naprawdę chce umrzeć? Czy jeszcze oddycha?

Tyle razy już mogło mnie nie być. A jestem.

No właśnie. Czy jestem?

332 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.