52 – nieznajomy

Miałam czternaście lat.
Piłyśmy browary z koleżanką. U mnie na chacie. Rodzice wrócili wcześniej niż mieli.
Upita w trzy dupy zaoferowałam:
– To ja odprowadzę Monikę!
Zatoczyłam się z nią pod rękę na koniec ulicy. Do pierwszego skrzyżowania.
Gdy przeszła przez pasy, odwrocilan się na pięcie i zaczęłam wracać do domu. No… próbowałam. Dwa kroki. Sru na chodnik. Zbieranie się. Dwa kroki. Stu na chodnik.
Z pomocą przyszedł zaawansowany nastolatek (jakieś 17+).
– Pomoc ci? Gdzie mieszkasz?
– Tam…
Uwiesiłam się na nim.
Po jakimś czasie holowania stanęliśmy pod bramą.
– Już sobie poradzę – wybełkotałam.
– Odprowadzę cię do samego domu.
Po wielu problemach wdrapalismy się na pierwsze piętro.
Uprosiłam go, by nie dzwonił do drzwi. Chciał mnie osobiście oddać w ręce rodziców. Drzwi otworzyłam z klucza.
Poszłam prosto pod prysznic. Nie pomogło.
Próbowałam rozmawiać z rodzicami. Udawać, że ja wcale nie piłam. Choć ledwie trzymałam się na nogach. A to, co wychodziło z moich ust, było zupełnie niezrozumiałe.
O coś zapytałam.
Ojciec:
– To sprawdź w encyklopedii.
Litery wirowały. Ale odnalazłam tom na właściwą literę. Odnalazłam jakoś hasło. Zaczęłam bełkotać to, co było zapisane.
Potem ojciec mówił do mnie ze trzy godziny… Ale to już inna historia.

Kimkolwiek byłeś. Dziękuję, że mnie bezpiecznie odholowałeś do domu. W sumie… różnie się to mogło skończyć…

393 Total Views 1 Views Today

3 komentarzy “52 – nieznajomy”

  1. ~Samotna napisał(a):

    Aniu, pomożesz mi?
    Od pewnego czasu tnę się i nie mogę przestać…. Tnę się gdy się nudzę, gdy jestem smutna….. Nie umiem przestać, a rodzicom nie powiem……masz jakieś rady dla mnie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.