59 – ostateczność

Mam dość. Mam totalnie dość.
Siebie. Życia.
Brak zrozumienia. Poczucie winy.
Chcę spieprzyć do szpitala. Na miesiąc. Albo dwa. Znów być naćpana lekami. Żeby nie wiedzieć, co się ze mną dzieje.
Przed oczami rozorana łapa. I wisielcza pręga na szyi.
Rezygnuję z tej szkoły. Pierdolę.
Niemy krzyk w moich oczach. Usta w milczeniu zagryzione.
Nikt we mnie nie wierzy. Na pewno nie ja sama.
W bezsilności oczy przymkniete. Nie pamiętam, kiedy ostatnio uroniły łzę.
Rozpad. I zgnilizna. Na ścierwie tego ciała nie urośnie żaden kwiat.

240 Total Views 1 Views Today

1 komentarz

  1. Magda napisał(a):

    Aniu ja w Ciebie wierzę. Bardzo
    Niepoddawaj się proszę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.