61 – ranek

6:38
Piję kawę i palę fajkę.
Zastanawiam się nad sensem tego wszystkiego.
Spałam trzy godziny.
Wpatruję się w głąb siebie. Nie widzę nic. Nawet nocny lęk gdzieś przepadł. Zostawiając za sobą dziwny, rezygnacyjny spokój.
Wracam spać.
Może jutro się uda…

158 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.