87 – wet za wet

Jak zwykle. Wszystko pękło jak bańka. Nagle. Niespodziewanie. Bez żadnego ostrzeżenia.
Słowa latały w powietrzu. Jak noże. Celowane w miejsca, gdzie rany wyrządzą najwięcej szkód.
Zaciekłość. Jak wściekłe psy. Prosto do gardeł. Wyrywajac serca. Jedno drugiemu. Wet za wet.
Trzaśnięcie drzwiami.
Tysiące pomysłów by skrzywdzić. Tym razem siebie samą. Jak przed chwilą siebie na wzajem.

209 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.