104 – krytyka

Bezsenna noc. Przebijałam się przez bezkresne odmęty internetu. Przed czwartą znalazłam coś, czego wolałabym być nieświadoma.
Opinia, że Młody bóg jest na poziomie opowiadania dziecka z podstawówki.
– Pierdolę! Rzucam to pisanie!
I od razu myśli samobójcze. Fantazje o rzemiennej skakance. Trzymam ją pod łóżkiem. Nie mogąc zasnąć ściskam w ręce. Jakbym trzymała własne przeznaczenie.
Wiem. Przecież wiem, że muszę liczyć się z krytyką. A jednak. Nieprzychylne zdanie znów mnie pokonało. Rozłożyło na łopatki.

399 Total Views 1 Views Today

3 komentarzy “104 – krytyka”

  1. k napisał(a):

    Ania. Tak sobie myślę, że dobrze na to spojrzeć jak na zdobywanie punktów. W sumie dla początkującego pisarza opinią pozytywną jest już sam fakt, że ktoś po tę książkę sięgnął, przeczytał (czy zaczął czytać). Jest od cholery książek po które w ogóle nikt nie sięga. Dlatego, matematycznie rzecz biorąc, na początku zawsze wychodzisz na plus. A tu ktoś jeszcze pisze komentarz, czyli dostajesz od niego albo dwa punkty (przeczytał i ocenił pozytywnie) albo jeden (przeczytał i mu się nie podobało). Wcale nie trzeba być jakimś optymistą żeby tak liczyć, wystarczy spojrzeć na własne czytanie książek – są takie, których nie ruszymy za żadne skarby – dopiero wtedy pisarz dostaje okrągłe zero 🙂
    trzym się!

  2. k napisał(a):

    Swoją drogą reklama robi swoje 😉 chętnie nabędę i przeczytam Młodego boga. Napiszę opinię i obiecuję napisać szczerze.

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Eh no wiem, że muszę nabrać dystansu. Wiadomo, że nie da się napisać książki, która spodoba się wszystkim. Krytyka zawsze podcinała mi skrzydła.
      Z pochwał cieszę się intensywnie, ale krótko. A negatywne opinie jątrzą się we mnie i nie tych ran nie potrafię zagoić.

      Dystansu, Anka! Dystansu!

Odpowiedz na „Anka MrówczyńskaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.