121 – pisanie

– I co, znowu będziesz pisać jakieś głupoty? O jakichś przymusach?
Mrówek się unosi za każdym razem, gdy widzi, że mam włączony panel bloga.
– Pokaż, co tam znowu popisałaś.
Zabiera mi telefon, gdy już opublikuję notatkę.

No, ale co ja poradzę, że mnie ciśnie? Od kilku dni silny ból w lewym nadgarstku. Tak, przymus podciecia żył się kłania. Czemu? No przecież znam odpowiedź. Tyle razy to wałkowałam z terapeutą. Co nie zmienia faktu, że nie mogę przestać o tym myśleć. Ten żądny urzeczywistnienia ból na to nie pozwala. Przecież nie może być za dobrze… Ja-autodestrukcyjna na to nie pozwoli. Ale mam to gdzieś. Łapa pozostanie cała.

– Nie pisz za dużo. Powoli. Nie wszystko na raz.
Zmienił front.
– Ale dlaczego? Przecież dopiero mnie namawiałeś, żebym pisała więcej.
– Bo wtedy to była książka o terapii. A teraz wracasz do przeszłości. Przypominasz sobie fakty, które wyparłaś z pamięci. Znowu ci się pogorszy.
Czy ja wiem? Tamten rozdział jest zamknięty. Mam dystans. Chyba…
Choć dziś robię sobie przerwę. Chyba dobrze mi to zrobi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.