122 – absurd

– Zastanawia mnie powód twojego wczesnego wstawania.
– Co?
– Czemu wstajesz od kilku dni z samego rana.
– Budzę się koło szóstej. Leżę godzinę albo i dłużej. Nie mogę zasnąć i chuj mnie zaczyna strzelać. Dlatego wstaję.
– Nie wierzę.
– No to niby o co chodzi twoim zdaniem?
– Nie wiem. Ale coś jest na rzeczy.
– Niby co?
– Nie wiem. Ale nienawidzę jak ściemniasz.
Aha… Poziom absurdu jego zarzutów osiągnął apogeum. Przeszedł sam siebie.
Czy w ciągu tej, spędzonej razem, dekady nie zauważył, że okresowo zmieniają mi się cykle snu? Jakiś czas śpię po kilkanaście godzin na dobę, a potem po pięć. Tak jest od lat! Ale nie, oczywiście. Ona ma borderline, wiec na pewno coś ma na sumieniu i kłamiąc to ukrywa!
Ehh…

2 myśli w temacie “122 – absurd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.