143 – przymus niszczenia tego, co dobre

Poprzedniej nocy nie mogłam spać. Do ósmej rano leżałam i zastanawiałam się, gdzie i z kim spędziłam sylwestra 2005/2006. Za cholerę nie mogę sobie przypomnieć.

Tej nocy spałam. Jednak zanim przyssała się do mnie mara, rozmyślałam.
Na terapii ustaliliśmy, że ta tajemnicza siła, która niszczy wszystko wokół mnie (moimi rękami) to przymus niszczenia tego, co dobre.
Dla terapeuty jest to po prostu jeden z objawów toczącej mnie choroby.
Ja biorę to bardziej osobiście. Chciałabym wiedzieć, skąd się ten mechanizm wziął. Co takiego wydarzyło/wydarzało się w moim życiu, że nie potrafię na dłuższą metę wytrzymać, gdy jest dobrze? Skąd się wzięło umniejszanie osiągnięć, a wywyższanie porażek? Skąd się wzięło niszczenie siebie?

Może i ma Pan rację. Roztrząsanie tego „skąd” się coś wzięło jest poważniejszym i trudniejszym zadaniem od tego, by takie zachowania wyeliminować. Może rzeczywiście to nie jest czas i miejsce?

Naszło mnie więc inne pytanie.
Co mi to daje?
Skoro jest we mnie przymus niszczenia. Chcę go wyeliminować, ale nie potrafię. Nasuwa się więc hipoteza, że urzeczywistnianie tego przymusu coś mi daje. Zaspokaja jakąś ukrytą potrzebę?

Panie M., czy to jest dobre pytanie na obecną chwilę?

282 Total Views 2 Views Today

2 komentarzy “143 – przymus niszczenia tego, co dobre”

  1. gryzli napisał(a):

    Zależy Ci na promocji MB. Może byś zaczęła zamieszczać fragmenty powieści na stronie literackiej Herbatka u Heleny. Tam pisze sporo osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.