147 – równia niepochyła

Jest źle.
Nic nie cieszy. Bo i cieszyć nie ma co.
Słowa się nie kleją.
Każde wymyślone zajęcie trwa najwyżej pięć minut.
Uciekam w sen. Biorę to na przeczekanie.
Zgodnie z sugestią pana M. staram się nie uruchamiać spirali samoudręczających myśli. Różnie to wychodzi.
Jest stabilnie źle. Ale to chyba dobrze. Stabilność jest bezpieczna.
Bo jest, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.