155 – speliny w służbie nauce i sztuce

Tak mnie wzięło na wspominki.

Przed maturą sporo wagarowałam. Chodziłam na wybrane lekcje i fakultety. Resztę czasu spędzałam w spelunce kilka kilometrów od szkoły. Uczyłam się, pijąc piwo i snując plany na przyszłość. Chciałam iść na filozofię. Zrobić magistrat. Zostać na uczelni i się doktoryzować. A potem dalej i dalej.
Pierwszy semestr na wymarzonym kierunku zakończyłam z wysoką średnią. Później wszystko zaprzepaściłam, ale dziś nie o tym.

Po zakończonych egzaminach maturalnych przez jakiś miesiąc wychodziłam rano z domu. Szłam do speluny (typowej menelni), kupowałam duże piwo z beczki za trzy złote i pisałam. Ah! Jak ja pisałam! Poematy, wiersze, manifesty artystyczne.
Gdzie są te wszystkie zapisane kartki? Nie mam pojęcia. Całkiem możliwy scenariusz jest taki, że przesadziłam z alkoholem i gdzieś to zgubiłam. Bądź zalegają w kartonie wśród innych papierów oznaczonych jako arcyważne przy przeprowadzce. Nie wiem. Mam naprawdę krótką i dziurawą pamięć.

261 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.