8 komentarzy “162 – choroba”

  1. anonimowa marzycielka napisał(a):

    Wszystko będzie dobrze… wiem, że tak się tylko mówi, ale jeśli mocno się wierzy, to tak jest. Niekoniecznie już, zaraz, ale za jakiś czas wszystko się ułoży. Chociaż to trudne, nie wolno się poddawać… bo są osoby, dla których warto żyć… nawet gdy życie co krok podkłada nam kłody pod nogi 🙂

  2. magda napisał(a):

    A czy Ty dobiłabyś mnie gdybym o to poprosiła?
    Też chwilowo nie mam siły by żyć. Choroba znów jest silniejsza. Mam ochotę to skończyć. Ale i na to brak mi siły.
    Jutro będzie lepiej. Już jutro. Czyli za dzień, dwa, tydzien…..

  3. ska napisał(a):

    Też zachorowałem 🙁 być chorym na grypę a jednocześnie z jakimś zaburzeniem psychicznym to dosłownie, podwójna udręka. Dzisiaj wszedłem do lekarza, gdzie drzwi są tak nieszczelne jak plaster miodu w ulu, i pani od razu mnie powitała: a to pan się u psychiatry leczy? Parogen, xanax, triticco – nadal…? Ha, nieciekawie potem było wychodzić z gabinetu 🙁

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Przykra sytuacja… domyślam się, jak się musiałeś czuć.
      Pamiętam, jak z intensywnej terapii, karetką przewieźli mnie do innego szpitala na konsultację psychiatryczną. Byli ze mną rodzice i Mrówek. Czekaliśmy na korytarzu pod gabinetem. Dookoła pełno ludzi. Ja na wózku inwalickim. Ustawili mnie przodem do tych wszystkich ludzi. I siedziałam tak ze łzami w oczach i wisielczą pręgą na szyi. A ludzie się gapili… na szczęście miałam Mrówka, który odwrócił wózek do ściany. A rodzice co na to? Że on mnie ogranicza.

  4. Julia napisał(a):

    Jestem w tym momencie w szpitalu, ze szwami na rękach i udach… Dla mnie moje życie jest skończone. nie czerpię przyjemności z tego, że zostałam cudem uratowana przez rodziców… przecież mogli przyjść te pół godziny później…
    Ratuj się póki masz czas.
    A czasu już wcale nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.