164 – samobójczy wir

Choroby ciąg dalszy.

Niby wszystko jest w porządku. Między nami dobrze. Mamy zlecenie. A jednak…
Myśli samobójcze nie odstępują mnie na krok. Łażą za mną wszędzie. Jak pieprzony cień.
Myślę nad Majką. Jednocześnie mając łzy w oczach. Że nie dam rady jej napisać. Że jestem skazana na rzyganie sobą w książkach. Bo brak mi wyobraźni? A może skupienia? Że twórczość Mrówczyńskiej na zawsze pozostanie w elektronicznym eterze. Że nie wytatuują papieru moimi słowami. Że na pewno zaraz umrę. Że umrze Mrówek. I cisną się te łzy do oczu i cisną. A nie płyną.
Czy to reakcja na oddalenie od autoagresji? Jak nie ciąć to zabić. Taka logika?

W moich myślach śmiertelna cisza.

444 Total Views 2 Views Today

1 komentarz

  1. magda napisał(a):

    Anulka ❤❤❤❤

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.