176 – czy ta psychoterapia jest skuteczna?

Dwa lata bez próby samobójczej. Dziewięć miesięcy bez podwieszania. Pięć miesięcy bez cięcia.
Sukcesy – niewątpliwie. Jednak mnie cieszy coś innego.
Na pytanie:
– Jaka jesteś?
Już na pewno nie odpowiem „autoagresywna, autodestrukcyjna”. To nie ja – to choroba. Wrażliwość już nie myli mi się z niszczeniem siebie.

Całe życie towarzyszyła mi huśtawka emocjonalna. Było to trudne do zniesienia, dlatego nauczyłam się radzić sobie z nią. Oczywiście biernie. Pogrążyłam się w wiecznym smutku, utożsamiłam się z nim i nazwałam go organicznym. Wahania zaczęły oscylować między „źle” i „tragicznie”. W pewnym sensie, przyniosło to ulgę. Uwierzyłam, że to jedyne rozwiązanie. W smutku odnalazłam miejsce dla swojej twórczości. Dostarczał weny, inspirował. Przeklęłam życie i siebie, całkowicie oddając się cierpieniu. Papier wszystko przyjmował. Rzyganie sobą i emocjonalne konwulsje. Chciałam głosić prawdę. A jedyną prawdą wydawały się bezsensowność i cierpienie.

Tragizm, bezsens, rozpacz, autoagresja, autodestrukcja, tendencje samobójcze – przyjmowałam to za nierozłączną część mnie. Za coś mnie definiującego. Coś, bez czego stanę się nikim. Zniknę.
Pan M. przebił się przez skorupę mechanizmów obronnych. Pobudził do myślenia odpowiednią część mnie. W końcu udało mi się to przetrawić.
Teraz widzę, że to objawy chorobowe. Już nie odbieram ich, jako części mojego światopoglądu. Jako części swojej osobowości. To taki paskudny emocjonalny nowotwór, który nacieka na zdrowe tkanki – racjonalne postrzeganie świata, siebie. Tworzy zniekształcenia. Wpływa na reakcje – emocje i zachowanie. Chcę się go pozbyć. Już nie boję się, że stracę część siebie. I że przestanę być twórcza.

Podziel się!

174 – recenzja na psychologia-spoleczna.pl

„Ciężko jest czytać opowieść niesamowitego człowieka, który tak usilnie stara się zniszczyć siebie, którego pragnienie śmierci i bezużyteczności bierze górę, nad pragnieniem życia.

Jednak nie bez powodu nazwałam narratorkę tej książki „niesamowitym człowiekiem”. Odpowiedź znajdziesz w środku, dlatego gorąco, każdemu, niezależnie od wieku i wykształcenia…

…polecam zapoznanie się z tą jakże emocjonalną lekturą!”

http://psychologia-spoleczna.pl/recenzje-ksiazek/2203-mlody-bog-z-petla-na-szyi-psychiatryk.html

Podziel się!

173 – wiosenne chwile

Bywają chwile, że naprawdę kocham ten świat. I życie. Promienie wiosennego słońca plączą się w gałęziach. Te zaś, leniwie bujają w rytm wiatru. Delikatnego. Jakże oczyszczającego. Poleciał zeszłoroczny, uschnięty liść. Jeden z nielicznie pozostałych. Zrobił miejsce dla rodzących się następców. Nieuchronnie zbliża się do wybuchu. Eksplozja siły, której nic nie powstrzyma. Życia.
I nawet komputer-rzęch nie jest w stanie wytrącić mnie z równowagi. To moment radości. Błogostanu. Zjednoczenia z naturą. Gdy otula mnie upajające, wiosenne powietrze.

Podziel się!

172 – bezczas

Życie obfituje w nieprzewidziane zwroty akcji. Kolejny raz, w głębokiej czarnej dupie, zauważyłam przebłysk. Nagłe olśnienie.
Kluczem jest bezczas. Czasoprzestrzeń z właściwościami próżni.
Wolna od czasu. Wolna od życia. Wolna od śmierci.
Pobyt w niej to stan między życiem, a śmiercią. Niebyt. Nieżycie bez konieczności umierania.
(Może stąd to pragnienie śmierci klinicznej? To zamiłowanie do stanu zawieszenia?)
Bodziec. W następstwie przykre emocje. Fantazje o bezczasie. Izolacja. Wycofanie z wszelkich kontaktów. Pozbawienie się możliwosci redukcji złości. Kumulacja złości. Pojawienie się agresji. Chęć odreagowania na sobie. Lęk i poczucie winy. Wzrost poziomu złości i agresji. Konfliktowość. Jeszcze wieksza izolacja. I tak w kółko.
Bezczas jest kluczem. Jak mówiłam.

Podziel się!