170 – borderline vs. schizoidalne bierno-agresywne

Do tej pory myślałam, że moim głównym problemem są objawy borderline. Terapeuta coraz bardziej mnie uświadamia, że destrukcyjna jest dla mnie również bierna agresja. Cechy schizoidalnego też robią swoje.

Trudno jest mi być w kontakcie.
– Coś do pani mówię, a pani nie odpowiada, w żaden sposób się do tego nie odnosi. Milczy. Zupełnie, jakby ignorowała moje wypowiedzi. Jakby nie była pani w ogóle zainteresowana kontaktem.
Milczenie. Co miałabym odpowiedzieć? Bronić się, że to wcale nie tak? Nie musiałam.
– Ja wiem, że tak nie jest. Ale gdybym nie był świadomy przyczyn, mógłbym tak pomyśleć. Tak to wygląda z boku, dla otoczenia.
– Zapytałam Mrówka, czy moje milczenie i izolowanie się odbiera jako agresję. Potwierdził.
– I co pani na to?
– Zdziwiłam się. Tyle razy pan o tym mówił. Teraz Mrówek potwierdził pana słowa. Niby przyjęłam to do wiadomości…
– Ale?
– Jakoś trudno mi w to uwierzyć…
– Bo nie kojarzy pani bierności z agresją, prawda?
– Milczenie bardziej kojarzy mi się z uległością.
– Pani Aniu, musi pani sobie uświadomić, że ta bierność jest dla pani bardzo destrukcyjna.

Temat poruszamy prawie od początku. A ja wciąż nie potrafię pogodzić się z tym, że nie robiąc nic – jestem agresywna.
Po prostu. Zapadam się we własnym świecie. Znikam. Widać ciało, ale ja nie istnieję. Jak mogę tym krzywdzić?

Pisząc tę notatkę uświadomiłam sobie, że, co prawda, relacja z terapeutą powoli się pogłębia i coraz więcej na sesjach nawiązuję z nim kontakt, jednak jest to czysto intelektualne doświadczenie. Emocjonalnie jestem odcięta. Zarówno od niego – wprawdzie ufam mu i czuję się przy nim bezpiecznie, ale emocjonalnie jest mi zupełnie obojętny. Nie mogę powiedzieć, że go lubię albo jest mi bliski. Jak i od treści dialogów – mówiąc nawet o najboleśniejszych emocjach, przeżyciach, będąc w fatalnej formie, nie odczuwam emocji. Mówię, jakbym pisała książkę, zdecydowanie nie autobiograficzną.

937 Total Views 1 Views Today

9 komentarzy “170 – borderline vs. schizoidalne bierno-agresywne”

  1. Jewgienia napisał(a):

    A czy Pani kiedykolwiek próbowała porozmawiać o swoim stanie emocjonalnym z człowiekiem, który jest bliski emocjonalnie? Podczas rozmowy z którym Pani by się nie czuła odcięta emocjonalnie?

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Problem w tym, że najbliższą mi osobą jest Mrówek (narzeczony), ale nawet w stosunku do niego często jestem zupełnie odcięta emocjonalnie. Rozpiera mnie miłość/nienawiść do niego albo nie odczuwam absolutnie żadnych emocji. Zupełnie, jakby był obcym.

      • Jewgienia napisał(a):

        Pytałam się, bo moja siostra miała takie dziwne stany, miała również kiedyś myśli samobójcze. Jakoś przypadkowo zaczęłyśmy po latach rozmawiać ze sobą na tematy, których z innymi nie podejmowała. Tak pomyślałam, gdyby Pani miała taką osobę, z którą chciało by się rozmawiać, dostawać odpowiedzi na własne pytania, to może i stan by się poprawił…

  2. Jewgienia napisał(a):

    Tak, sposób myślenia jest ważny. Trzymam kciuki za Panią. Pani szuka wyjścia i rozwiązania, a to już połowa sukcesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.