194 – terapia borderline: huśtawka

Dzisiejsza sesja była inna niż zwykle.
– Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałem panią w aż tak dobrej formie – zauważył terapeuta.
To prawda. Mówiłam dużo, uśmiechałam się, nawiązywałam kontakt wzrokowy.
– Ani razu nie wpadła pani dzisiaj w ten swój stan wyizolowania.

– Wie pan co, z kasą czasem różnie bywa. Ale ja czuję się bardzo bogata, bo mam dwie najcenniejsze rzeczy. Mrówka i swoją twórczość, myśli, życie wewnętrzne.
– Tylko często pani o tym zapomina, prawda? Twórczość traci dla pani wartość.
– Niestety… Chciałabym, żeby ten stan, gdy mam energię i mi się chce, trwał wiecznie. A nie tak, że dziś mogę góry przenosić, a jutro cały dzień przesiedzę patrząc w jeden punkt i wszystko będzie pozbawione sensu.

325 Total Views 4 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.