204 – zakratowane wspomnienia

Wiosna zawsze była czasem wyjątkowym. Pijany zapach za oknem, jak donoszą naukowcy. Upajałam się nim.
Maj słońcem wypalał cierpiącą duszę. Wiosennym deszczem oczyszczał. Ciepły wiatr puszczał latawce z poczucia rzeczywistości. To zawsze było tak nierealne…

Od dwóch lat wiosna jest czasem szczególnym. Rocznicą mojego zmartwychwstania. Młody bóg uświadomił sobie, że ta zaciśnięta pętla na szyi nie jest jego anatomiczną częścią. Że to tylko zbędny rekwizyt. Młodoboska świadomość zapragnęła ją ściągnąć.

Do szpitalnych murów wchodził światopoglądowy samobójca. Psychiatryk opuścił już piewca życia. Artystyczny renesans uzasadniał tę zmianę. Lewej ręce, już nie podcięcie żył, a pisanie zostało przeznaczone.

W murach psychiatryka, za zakratowanymi oknami, pozostał duch pogardy dla życia. Czasem wciąż słyszę jego zrozpaczone wołanie:
– Wróć po mnie! To ja jestem prawdziwy! Jestem tobą! Wróć po mnie!
Lecz teraz odwracam słuch. I skupiam go na ptasich rozmowach.

797 Total Views 1 Views Today

5 komentarzy “204 – zakratowane wspomnienia”

  1. anna napisał(a):

    Oj kochana, Ty uwielbiasz jak jest Ci źle, jesteś od tego uzależniona, to całe Twoje życie, nic innego w nim nie ma. Ty i Twoje zaburzenia. Najlepszym by było, gdybyś przestała się upajać swoimi zaburzeniami i opowiadać o nich na prawo i lewo, bo robisz z tego szopkę i oczekujesz współczucia (które pewnie dostaniesz) i zrozumienia (którego na pewno nie dostaniesz). Żenada, naprawdę

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Skoro Ci nie pasuje – nie czytaj.
      To moje życie i mogę z nim robić, co chcę.

      • anna napisał(a):

        Sorry, ale borykam się z tym samym, może też powinnam wszędzie się wciskać krzycząc „hej, bylam w psychiatryku, napisałam książkę, popatrzcie na mnie!” (gdyby jeszcze ta ksiażka nie była tak płytka, gdyby to nie było tylko przekazywanie informacji), nie masz talentu kochana a robisz znowu niepotrzebną aferę. Nie ma w tobie nic wyjątkowego, jest nas wiele i chyba każda borderka moze powiedzieć, ze napisała „książkę”.

        • Anka Mrówczyńska napisał(a):

          No właśnie widać, że też jesteś z pogranicza. Skąd w Tobie tyle agresji i złości?
          Słuchaj, Twoje ataki mnie nie ruszają. Jak już napisałam – jeśli nie chcesz, nie czytaj. Rozumiem, że to, co piszę, może Ci się nie podobać. Ale nie zrezygnuję z tego tylko dlatego, że tak chcesz.
          Po prostu. Idź w swoją stronę. Szerokiej drogi i dobrego terapeuty życzę.

  2. anna napisał(a):

    Skąd tyle we mnie złości? A skąd w tobie to pragnienie współczucia innym, poczucia wyjątkowości? Jesteś dalej taka sama jak ja. Znajdź lepszego terapeutę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.