217 – czy winna, czy niewinna – zawsze winna

– Zmień se status na Facebooku na „szukam męża”. Albo tego całego W. se weź, co go masz w znajomych. Oboje tak samo popierdoleni jesteście. Będziecie się utwierdzać wzajemnie w przekonaniu, jacy to jesteście wyjątkowi. Artyści… – dodał ironicznie.
Kolejna kłótnia. Tym razem nie ja zawiniłam. Czy zawsze muszę spełniać jego zachcianki?
W oczach rodziny oczywiście on jest pokrzywdzony. Tak się utarło – ja jestem tą najgorszą, pojebaną wariatką, wyżywającą swoje frustracje na innych.
Pierdolę.
Wieczne emocjonalne szantaże, że mnie zostawi, jeśli nie zrobię tego, co chce.
Pierdolone kółko wzajemnego pojebania.

532 Total Views 2 Views Today

4 komentarzy “217 – czy winna, czy niewinna – zawsze winna”

  1. też Anka napisał(a):

    Serio tak powiedział Ci Twój facet? To gratuluję 😛 ale zastanowiłabym się też na Twoim miejscu czy może tym razem to ON nie ma racji 😉

  2. Marya Morevna napisał(a):

    Piszę z perspektywy osoby chorej, więc doskonale rozumiem te zawirowania i wieczne boje z drugim człowiekiem. Niemniej myślę, że osoba, która decyduje się na związek z osobą chorą powinna mieć spore zasoby cierpliwości, empatii i zrozumienia. Inaczej ciężko jest jakkolwiek dojść do porozumienia, szczególnie gdy za przeciwnika ma się borderline.

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Denerwuje mnie jego podejście. Gdy odwalam, wkurza się – ok, rozumiem to. Dwa lata jestem w terapii i naprawdę się zmieniam. Choćby ta autoagresywna abstynencja od listopada. Ale on tego za sukces nie uważa. Po prostu twierdzi, że tak ma być. No owszem, ma. Ale skoro wcześniej tak nie bylo, a teraz jest to znaczy, że się zmieniłam. Ale on tego nie widzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.