219 – wieś, wciąż

Mrówek wrócił dziś do domu. Miałam wracać z nim, ale rodzicielka poprosiła, żebym została do środy.
Dobrze się stało, że nie wyjechałam. Mama znów czuje się gorzej.
Bardzo się o nią martwię. Wracają wspomnienia z jej poprzedniej choroby nowortworowej. Wtedy zepchnęli mnie na margines. Teraz jestem w centrum wydarzeń. Cieszę się, że mogę jej pomóc. Że jestem potrzebna.

Po wyprowadzce z centrum miasta, wybudowali domek pod lasem. Chodzę na spacery, jeżdżę rowerem. Biegam ze smartfonem, robiąc zdjęcia napotkanym kwiatkom. Trochę opalam się na tarasie.

Nie piszę. Nie czytam. Żyję chwilą i staram się być pomocna.

Obiecałam cioci, że w tym tygodniu zarejestruję się do psychiatry. Po roku wracam do swojego poprzedniego. Mam wrażenie, że wenlafaksyna przestała działać. Jak kiedyś fluoksetyna. I chyba nie ominie mnie powrót do przeciwpsychotyków. Tylko błagam, nie Rispolept i nie Ketrel…

359 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.