220 – senny terapeuta

Z tego co pamiętam, terapeuta wcześniej śnił mi się tylko raz. A może wcale?
W ciągu ostatnich dni, dwa razy nawiedził mnie w snach.
Za pierwszym razem, wynajmował pokój w moim mieszkaniu. Pamiętam tylko tyle, że siedział przed laptopem, a chwilę potem gdzieś wyszedł. Zadzwoniła jego komórka. Po chwili wrócił.
– Kto dzwonił?
– Nie wiem.
– I nie zajrzała pani do mojego telefonu?
– Oczywiście, że nie! – oburzyłam się.
Potem siedzieliśmy wieczorem przy stole. Były tam jakieś dwie moje koleżanki. Zaczął sesję. Powiedziałam ze trzy zdania, po czym zeszliśmy na jakiś bardzo osobisty temat.
– Wejdźcie – powiedziałam stanowczo do dziewczyn.
W tym momencie się obudziłam.

Wczoraj przyśniło mi się, że zakolegowałam się z jego córką. Choć terapeuta jest po trzydziestce, miał córkę niewiele młodszą ode mnie. Chciała, żebym pojechała z nią na jakiś obóz. W tym celu miałam do niej zadzwonić. Jakież było moje zdziwienie, gdy telefon odebrał pan M.
– No nie wierzę… Co ja pani mówiłem o kontaktowaniu się między sesjami? – był wyraźnie poirytowany.
– Ale ja dzwoniłam do pana córki!
– Nie życzę sobie takich kontaktów! Proszę ją zostawić w spokoju.
Znów się obudziłam.

Zaczęłam się nad tym zastanawiać. Kilka lat temu, po takim śnie, przerwałabym terapię. Czułabym się oszukana, zdradzona, zawstydzona. I wcale nie obchodziłoby mnie, że to był tylko sen. Przeniosłabym emocje na realne życie. I więcej nie chciałabym mu się pokazać na oczy.
A dziś? Uśmiechnęłam się tylko. I czekam na wtorkową sesję.

507 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.