225 – pogłębianie terapii

Do obecnego terapeuty chodzę od trzynastu miesięcy. I dopiero teraz, po takim czasie, czuję, że zaczyna się „prawdziwa” terapia.
Relacja z nim jest bliższa, oparta na dużym zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa. To coś, czego nigdy nie doświadczałam w dotychczasowych związkach z ludźmi. Wiem, że mogę mu powiedzieć wszystko i nie zostanę skrytykowana ani oceniona.
Lęk i pustka w głowie dalej się zdarzają, ale coraz rzadziej wpadam w to odretwienie.
Zaczęłam rozmawiać.
– Pani Aniu, w terapii chodzi o dialog. To rozmowa leczy. Ja muszę poznać pani świat wewnętrzny – powtarzał wielokrotnie, do znudzenia.
– Ale co ja mam zrobić, skoro nie umiem rozmawiać? – denerwowałam się.
– Potrafi pani. Musi pani próbować.
I w końcu zaczęło się udawać. Dziś już mówiłam w miarę swobodnie. Rozmowa wywoływała skojarzenia, o których mogłam opowiadać. Czułam się swobodnie, mimo że rozmawiałam o trudnych sprawach.
Jestem pełna nadziei na wyleczenie!

443 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.