229 – emigracja?

I co? I co? I gówno!

Dziś rano na sesji gadałam z terapeutą o wyjeździe.
– Cieszy się pani z wyjazdu?
– W zasadzie tak. Tylko, wie pan, jak zwykle szukam problemów.
– Jakich na przykład?
– Choćby z tym angielskim. Czytanie i pisanie jeszcze w miarę, ale mówienie… ni cholery.
– Jeszcze do niedawna nawet z mówieniem po polsku miała pani ogromny problem.
– W zasadzie tak…
Zaczął się ze mnie śmiać. Co miałam zrobić? Dołączyłam do niego.

Od wczoraj do Mrówka wydzwaniają headhunterzy. Dziś napomknął o mnie jednemu z nich. Mam mu dosłać CV po angielsku. Mrówek wspominał mu, że chcemy pracować w jednej firmie.
– It will be difficult, but I try – odpowiedział.

I zaraz się zaczęło. Łzy w oczach. Myśli samobójcze. Bo jak ja się dogadam z rekruterem? Bo co będzie, jak umówi rozmowę na Skype z potencjalnym pracodawcą? Bo ja w CV boję się wpisać nawet to, co umiem.
A jeśli dostanę pracę? O matko! To się dopiero zacznie!
Bo ktoś mi powie, co mam zrobić, a ja przecież nie zrozumiem!
I już przed oczami scenki, jak wyrzucają mnie z pracy, wracam do domu z płaczem i się tnę, a potem wieszam.
I będzie, że wyszło na moje, bo przecież mówiłam Mrówkowi, że nie dam sobie rady!

Mam siebie dość. I kropka.

419 Total Views 2 Views Today

2 komentarzy “229 – emigracja?”

  1. Magda napisał(a):

    Aniu dasz radę.
    Wierzę w Ciebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.