230 – rozsądku, gdzie jesteś?

Chyba jakoś powoli zaczynam się oswajać z myślą, że nikt mi pracy na piękne oczy nie da. Że nie podczepię się pod Mrówka i nie będziemy pracować w jednej firmie.
CV prawie napisane. Ociągam się z tym – boję się rozmowy z rekruterem. Boję się, że go nie zrozumiem. Choć Mrówek poradził, żeby wyłapywać słowa-klucze.
W tym CV o swoim angielskim napisałam semi-communicative, hehe. Tak chyba zostać nie może…
Codziennie uczę się angola i jQuery. Może coś z tego będzie.

Kwartalnik PSYCHIATRA wysłał w poniedziałek egzemplarz magazynu na adres mojego Wydawnictwa. Czekam z niecierpliwością, aż będę mogła przeczytać recenzję.
Ostatnio śniło mi się, że owszem, zamieścili info o Młodym bogu, ale była to maleńka rameczka z miniaturką okładki i podpisem „Polecamy tę książkę”. Tyle, że nie dało się z tego nic rozczytać – ani tytułu, ani autora. Taki psikus.

Tak bardzo boję się tego wyjazdu. Choć bardzo go pragnę. Przed oczami wciąż przewijają mi się scenki, jak wszystko idzie nie tak. Jak nie dostaję pracy lub jak ją tracę. Jak nie umiem sobie poradzić w obcym kraju. Jak znów zaczynam się niszczyć. Zawsze tak było. Gdy czegoś bardzo chciałam, sama sobie to obrzydzałam – żeby mi się odechciało. Bierna agresja i stagnacja przede wszystkim! Nic, tylko wytrzaskać się po tym głupim pysku.

475 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.