242 – agresja i lęk przed bliskością

Wtorkowa sesja pobudziła we mnie te olbrzymie pokłady agresji, które tłumię od lat.
Nie chciałam tam więcej wracać.

„Moją godzinę w piątek ma Pan wolną. Rezygnuję z terapii.”
„Sugerowałbym rozmowę na sesji zanim podejmie Pani ostateczną decyzję.”

Potrzebowałam wielu godzin, by odpisać, że jednak przyjdę.

Nie umiem dojść do siebie. Agresja się ze mnie ulewa. Warczę na Mrówka, wszystko mnie wkurwia. W myślach bluzgam i krzyczę na terapeutę, że to jego wina.

Tak bardzo boję się jutrzejszej sesji. Żołądek w gardle i nieustające mdłości.

Pochylenie się terapeuty w moją stronę odebrałam, jako formę skrócenia dystansu i okazanie zaangażowania. Bardzo się tego przestraszyłam…

496 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.