243 – terapia borderline: milcz, jak kamień!

Ani jednego słowa. Całe czterdzieści pięć minut nie otworzyłam ust. W ciągu tych czternastu miesięcy nie było jeszcze takiej sytuacji.
Weszłam bez przywitania, siadłam zasłaniając brzuch splecionymi rękami i zastygłam.
Oczy przysłonięte włosami i utkwione we własnych udach. Bałam się spojrzeć gdzieś dalej.
Wyszłam z gabinetu, nawet nie umawiając się na kolejne spotkanie.
– Na dzisiaj kończymy – usłyszałam, rzuciłam kasę na stół i wyszłam bez słowa.

Wracając do domu napisałam do niego SMS:
„Nie chce już Pan ze mną pracować? Nie umówiliśmy się na przyszły tydzień.”
Odpisał, że chce, ale to wymaga dialogu.
Przyznałam, że im bardziej potrzebuję rozmowy, tym bardziej się w sobie zamykam. Poprosiłam o trzy sesje po weekendzie.
W poniedziałek znów tam usiądę. Ciekawe, czy tym razem coś z siebie wyduszę.

593 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.