245 – terapia borderline: wyciąganie wniosków z potknięć

Myślę cały czas nad tą reakcją. Szukam szczegółów. Moją uwagę przykuła jedna kwestia. Przyczyna uruchomienia leku przed bliskością.

Jego zachowanie: więcej mówił, zadawał więcej pytań, w końcu fizycznie zmniejszył dystans.
Moja interpretacja: pokazał zaangażowanie, w tym momencie skupił się tylko na mnie.
Poczułam się, niejako, przymuszona do odwzajemnienia tego. Czułam, że powinnam mu zaufać i otworzyć się, uwolnić emocje.
Przestraszyłam się, że nasza relacja stanie się bliższa, wymagająca większej otwartości. Wpuszczenia go do mojego świata wewnętrznego, zamiast uchylania czasem jego rąbka.
Świadomość, że kiedyś się pożegnamy, zablokowała mnie. Odcięłam i nie dałam sprowokować.
Choć, z drugiej strony, terapia powinna dążyć do tego, by pacjent przestał potrzebować terapeuty. Ufam, że on wyznaje tę zasadę.

I co się okazuje?
Boję się powiedzieć terapeucie o tym, co napisałam wyżej. Boję się, że znów padnie:
– Nie wierzę w to. Oszukuje się pani.
Tak. Czuję lęk i wstyd przed pokazaniem mu swojego świata wewnętrznego. Wystawienie go na konfrontację i krytykę, wzbudza we mnie te dwie silne emocje.

Mimo wszystko, w poniedziałek muszę się bardziej postarać.

1339 Total Views 3 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.