249

Jutro na jedenastą sesja. O osiemnastej wizyta u starego psychiatry. Terapeuta mnie do niego wygonił. Że niby powinnam pogadać z lekarzem, może znów brać zamulacze pod postacią neuroleptyków, żeby wytrzymać emocje, pojawiające się w trakcie sesji.
Nie powiem. Do psychiatry idę chętnie. Lubię go i po każdej wizycie czuję się lepiej.
Ale nie chcę więcej chemii. Wystarczy mi wenlafaksyna, którą biorę w największej dawce ponad półtora roku.

Muszę jutro na sesji zacząć mówić. Inaczej – wybuchnę.

396 Total Views 6 Views Today

1 komentarz

  1. Ania napisał(a):

    Moim zdaniem życie bez leków jest trudne, ja tak nie umiem i nie wiem czy chcę . Raz juz próbowałam i nie było dobrze. Może i chemia ale dzięki niej „żyje” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.