251 – psychiatra i takie tam

Po zobaczeniu mojego brzucha i boku, Mrówek całkowicie stracił nadzieję, że kiedykolwiek uda nam się stworzyć szczęśliwą rodzinę.
Ehh… nawet nie będę się bronić.

Wczorajsza wizyta u psychiatry nie poprawiła mi nastroju. Chyba pierwszy raz.
Mówiłam zdawkowo, wzruszałam ramionami, nie nawiązywałam kontaktu wzrokowego. Miałam łzy w oczach, i zupełnie na wszystko wyjeb…

Do 225mg wenli, dorzucił mi Trittico.
– Ja nie wciskam pani benzodiazepin, ale czy ogarnie się pani bez nich?
Wszystko było mi obojętne. Nie to, że chciałam umrzeć. Po prostu nie obchodziło mnie, co się ze mną stanie.
Stanęło na Lorafenie. Inne benzo sprawiają, że nieobliczalnieję.

Dziś zasnęłam przed siódmą rano. Mimio wzięcia Trittico i trzech Lorafenów (po jednej tabletce co dłuższy czas).
Obudziłam się przed trzynastą. Dalej wszystko mając w dupie, z przymusami autoagresywnymi, ale czułam całkowite uspokojenie.
Tak jest do teraz. Myśli paskudne, ale bez najmniejszego zamiaru ich realizacji.
Tak jest dobrze. Bezpiecznie.

390 Total Views 6 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.