257 – terapia borderline: wyrok

Na wczorajszej sesji, dwie minuty przed końcem, udało mi się wydusić z siebie to, co próbowałam całe czterdzieści pięć.
– Pani Aniu, wrócimy do tego jutro, dobrze?
Z ulgą skinęłam głową i pospiesznie wyszłam.

Noc pełna koszmarów. Kolejna. Po której zerwałam się z łóżka i w pośpiechu robiłam kawę. Żeby się tylko rozbudzić.

Nie chcę tam dziś iść.
11:45 – godzina rozpoczęcia obrad i ogłoszenie wyroku. Tak czuję.

381 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.