Monthly Archives: Sierpień 2016

274 – kryzys

Wczoraj i Lorafen nie był w stanie pomóc.
Cały dzień katar, osłabienie i kichanie. Leżenie w łóżku na przemian z próbami pracy.
Wieczór przyniósł prawdziwe załamanie. Potoki łez. Obmyślanie planów na wyjście ostateczne. Wściekłe trzaśnięcie drzwiami z tabliczką „Życie”. To miał być koniec. Nie wiedziałam tylko jak.
Jak zostawić Mrówka? Jak zostawić ojca i ciotkę? I, w końcu, jak zrobić to śmiertelnie chorej matce? Czułam się postawiona pod ścianą. Kolejne tabletki lorazepamu i kolejne łzy. Nic nie dawało ukojenia.
A noc?
Noc przyniosła cztery godziny snu. Cztery cholerne godziny, podczas których mogłam zapomnieć, że żyję.
A teraz znów pita kawa, łykane leki. Oczekiwanie na sesję po urlopie terapeuty.
11:45 – idę tam jak na ścięcie. Jak mu powiedzieć, że jest znacznie gorzej niż gdy wyjeżdżał?

Próbuję zająć głowę pracą i kolejnymi recenzjami. Ale to dziwnym trafem, tylko przybliża mnie do nieuchronnego…

273 – Psychologiazycia.com – recenzja „Młodego boga…”

MŁODY BÓG Z PĘTLĄ NA SZYI – PSYCHIATRYK… czyli podróż przez nieznane, by poznać, to co mało poznane…

Książka „Młody bóg z pętlą na szyi – Psychiatryk” autorstwa Anki Mrówczyńskiej jest niezwykłą podróżą przedstawiającą nieznany świat osób chorujących na zaburzenia osobowości typu borderline. Skonstruowane w formie dziennika treści tworzą zbiór informacji o powyższej chorobie, co sprawia, że z łatwością czyta się i przyswaja przedstawione zapiski.
Książka ta stanowi praktyczny przewodnik dla rodzin, terapeutów oraz lekarzy. Dzięki niej możemy się dowiedzieć, jak wygląda życie z osobą cierpiącą na zaburzenia osobowości typu borderline i w jaki sposób ona sama odbiera to życie. Autorka w swych wypowiedziach wykazuje się niezwykłą szczerością i pełnią zaufania do czytelnika – jednocześnie daje szansę na poznanie owej choroby, od tego, co dzieje u samej osoby chorującej, a tym, co dzieje się na zewnątrz. Szczerość i prawdziwość wynika z faktu, że zarazem autorka i osoba chorująca, to jedna i ta sama osoba.

Przeczytaj całość: Psychologiazycia.com – recenzja „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk”

272 – lorazepamowe ukojenie

W środę byłam u psychiatry. Dwanaście kilometrów z buta. Część drogi wzdłuż olbrzymiego parku. Towarzyszył mi Kaliber ze swoją Księgą Tajemniczą.

– Pani Anno, dlaczego na siłę wpycha się w pani w alternatywę: zabiję się albo nie zabiję się. Proszę spróbować po prostu żyć – zasugerował ostatnim razem.
Niezbyt to podziałało. Silne myśli samobójcze nie odpuszczały. Widział, w jakim jestem stanie. Więc nawet nie próbował, jak zazwyczaj, obracać tego w żart i mówić, że znów uciekam.
Głównym problemem było spanie. Trittico nie pomogło, ani Mirtor i Tisercin.
– A kwetiapinę pani brała?
– Tak, Ketrel.
– I jak?
– Bardzo źle się po nim czułam.
– A… (i tu zaczął sypać jak z rękawa nazwami substancji, których nie znałam).
Popatrzyłam na niego bezradnie.
– Pamiętam, że brałam kiedyś Mianserin.
– No to właśnie z tej grupy, i jak?
– Źle się czułam.
– Pani Anno, biorąc pod uwagę pani stan i sytuację… myślę, że na razie zawiesimy eksperymentowanie z nowymi lekami. Dam pani ten mocniejszy Lorafen.
Poczułam ulgę, że w końcu dał mi coś sprawdzonego.

Wczoraj poszło 5mg, w dawce podzielonej. Już dawno nie czułam się tak spokojna. Myśli samobójcze ustały. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak wyspałam. Wstałam o 6:00, wypoczęta.

W przyszłym tygodniu terapeuta w końcu wraca z urlopu. Brakuje mi terapii. Nie mogę się doczekać wtorkowej sesji.

271 – toksyczna miłość

Pięć minut do północy.
– Nie mam już koszmarów.
– To dobrze.
– Nie, bo zaczęłam je spisywać, żeby wykorzystać w książce.
To miał być żart. Wiem, moje poczucie humoru jest dziwaczne, nieśmieszne i nikt, poza mną, go nie rozumie.
Wybuchł. Nie wytrzymał.
Siedziałam bombardowana oskarżeniami. Jego frustracją. Brakiem wiary w moją zmianę.
Ciało skulone, nieruchome. Twarz skamieniała. I tylko potoki łez mogły sugerować, że nie jestem zimną suką.

– Ja nie chcę cię straszyć, nie mówię tego w złości – zaczął, gdy już się uspokoił – ale jestem na skraju wytrzymania. W końcu się spakuję i więcej mnie nie zobaczysz. Zniszczyłaś mnie. Zrobię, jak kiedyś Jerzy. Odetnę się od ciebie. Zniknę. Zabijasz mnie. Rozumiesz?
Nic. Tylko łzy.
– Jeśli nie zaczniesz zachowywać się jak człowiek, odejdę. Rozumiesz?
Cisza.
– No, rozumiesz?!
Ledwo widoczne skinienie głową.
– Przemyśl to sobie. Prześpij się z tym. Może jutro mi odpowiesz…

270 – recenzja drugiej części „Młodego boga…” w „Psychiatria i Psychoterapia”

Jerzy A. Sobański, Katedra Psychoterapii UJ CM, – „Psychiatria i Psychoterapia” 2016; tom 12, numer 2: s. 42

Kontynuacja historii Anny vel Mrówki pacjentki z osobowością borderline, znanej już z omówionej w poprzednim zeszycie czasopisma pozycji, nie zawiedzie zaciekawionego i sporo oczekującego Czytelnika.(…) Pomimo krańcowo odmiennej od części pierwszej konstrukcji, także tę książkę czyta się dobrze, raz przeżywając wraz z bohaterką jej trudności, raz próbując postawić się na miejscu jej psychoterapeuty (…) Nie stanowi to jednak rozrywki ani tzw. dobrej zabawy, czego nie należy żałować a Autorce można pogratulować.

Przeczytaj całość: „Psychiatria i Psychoterapia” – recenzja „Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u Doktorka”

269 – bezsenność senna

Dziś w nocy nie męczyły koszmary. Bo nie przyszedł sen. Mimo mirtazapiny łykniętej i oczyszczenia myśli z myśli niepotrzebnych, zbędnych.
Kawy siekiery chlane od rana. Śniadanie z rodzicami, jak za gówniarskich lat.
Potem wycieczka rowerowa z Mrówkiem. Lasy pachnące wiatrem. Brzozowy zagajnik i leniwe popołudnie na kocu, wśród mrówek, pająków i innych robaczków.
A mimo to, łzy w oczach, choć oczy suche. I z wszystkich gałęzi zwisające pętle. Czekające na szyję boga. Mój bosko-nieboski kark.
I śmichy-chichy przy stole, gdy kolejne knedle ze śliwkami znikały w brzuchach.
Jakby miał to być ostatni posiłek.
Natłok myśli i całkowita pustka. Łączą się całkowite skrajności w masę jednostajną. Martwą.
Czasem lepiej przemilczeć, nie napisać nic. Niż narazić się na śmieszność. Małość. Nijakość. Marność.

268 – jagody, perseidy i kosmici

Wczoraj poszliśmy z Mrówkiem na jagody. Ja zbierałam, on kontemplował przyrodę i robił zdjęcia.
– Długo jeszcze?
– Chwila.
– Już minęło dużo chwil.
– No jeszcze chwilka, no – denerwowałam się.
– I bez jagód mi nie wracajcie! – śmiała się mama, gdy wychodziliśmy z domu. Chciałam uzbierać chociaż litr.
– Będzie na jagodzianki i pierogi – powtarzałam mu co chwilę, gdy mnie pospieszał.

W nocy obserwowaliśmy deszcz meteorów. Było zimno, ale chcieliśmy zapłacić tę cenę. Taki widok działa na wyobraźnię.

Mój umysł potrafi nawet takie miłe chwile zamienić w koszmary. Męczyły mnie całą noc. Zrywałam się co chwilę, zlana potem i nie mogąc złapać oddechu. Kosmici zasypywali Ziemię gradem meteorów, zabijając wszystkich, na których mi zależało.

Kolejna noc, która zmęczyła bardziej, niż pół dnia na rowerze i trzygodzinne zbieranie jagód.

Mówiąc do rodziców czy cioci, uśmiecham się, żywo opowiadam. I nie, nie odbieram tego jako udawanie. Wystarczy jednak, że się odwrócę lub zostanę na chwilę sama, a oczy robią się wilgotne. I w myślach tylko śmierć.

Idąc za radą terapeuty, postanowiłam spisywać koszmary i wykorzystać je w książce. Co chwilę jednak długopis zawisa nad kartką, w geście wyrażającym bezsensowność tej decyzji.

Znów powtarzam swoje motto:
Nie mam siły żyć. Naprawdę, nie mam siły…

266 – recenzja „Młodego boga…” w „Psychiatria i Psychoterapia”

Jerzy A. Sobański, Katedra Psychoterapii UJ CM, – „Psychiatria i Psychoterapia” 2016; tom 12, numer 1: strona 43, Psychiatriapolska.pl.

(…) omawiana pozycja wiarygodnie przybliża Czytelnikowi skomplikowany świat burzliwego przeżywania pacjentów cierpiących na poważne zaburzenia osobowości. Osadzona jest w polskich współczesnych realiach i języku, oraz unika zarazem klimatu zarówno laurek, jak i pomówień dotyczących konkretnych instytucji leczących i terapeutów. Dlatego wydaje się warta polecenia studentom medycyny, psychologii, pedagogiki, ochrony zdrowia, studiów podyplomowych z zakresu psychoterapii i poradnictwa a przydatna może być również praktykującym klinicystom. Pozwala przez pewnien czas, jeśli nie poczuć się jak pacjent, to co najmniej wczuć się w jego sytuację i przeżycia. Nie przeszkadza w tym realistycznie oddany niekiedy brutalny język bohaterki, tematyka mogąca budzić niepokój Czytelnika-laika chociażby przez nawiązania do samouszkodzeń, myśli i prób samobójczych.

Przeczytaj całość: „Psychiatria i Psychoterapia” – recenzja „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk”