poszukuję matek z diagnozami chorób/zaburzeń psychicznych

Jak wiecie, albo i nie wiecie, jestem ambasadorką akcji „Słowa na granicy zmian” (facebook.com/slowanagranicyzmian)

Obecnie nasza pomysłodawczyni przygotowuje wystawę destygmatyzacującą matki z diagnozami chorób/zaburzeń psychicznych.
Odbędzie się ona 21.09 w Bastei na Zamku w Cieszynie.

Potrzebujemy Waszej pomocy!

Poszukuję kobiet z diagnozą, które cenią sobie macierzyństwo. Chodzi o krótką wypowiedź (kilka zdań) na temat tego, jak sobie radzicie, czym jest dla Was rodzicielstwo, co dziecko zmieniło w Waszym życiu. Niech zdrowi ludzie zobaczą, że możemy żyć i realizować się w takich rolach, jak oni.

Diagnoza to nie wyrok!

Czekam na odzew na mrowka@anka-mrowczynska.com lub w komentarzu. Dajcie na siebie jakiś namiar, przekażę go naszej organizatorce, która się z Wami skontaktuje lub podeślijcie wypowiedź (gwarantuję anonimowość, ale dobrze byłoby zawrzeć info o diagnozie i wieku dziecka – nie jest to warunek konieczny).

Zaktywizujmy się i razem działajmy przeciw stygmatyzacji!

411 Total Views 1 Views Today

1 komentarz

  1. meg napisał(a):

    De facto nie wiem jaką mam diagnozę, ale z małymi przerwami i epizodami z farmakologią, w terapii od 5 lat… nigdy nie przekroczyłam granicy ostatecznej – dostrzegalnej dla bliskich i niebliskich, która pozwoliłaby im dostrzec to, co ja wiem – że coś ze mną strasznie nie tak, więc były i próby samobójcze i jazdy bez trzymanki, ale w moim intymnym i niedotykalnym dla nikogo świecie – dla świata zawsze byłam tą mądrą, wszystkowiedzącą idealnie wyglądającą… jest jednak 1 osoba, która pozwala mi się stawać taką za szczerym uśmiechem na twarzy i pozbawioną masek prawdziwą twarzą – moja córka – dzięki niej miałam i nadal mam szansę przeżyć swoje dzieciństwo od nowa – tańczyć w porannej rosie, śpiewać na głos i śmiać się tak po prostu. Dzięki niej zrozumiałam to, co wielokrotnie tłukłam sobie do głowy na terapii i poza nią – że każdy człowiek ma prawo do odczuwania i emocji, że nie ma złych emocji, że miłość to akceptacja, a kiedy popełni się błąd czasem faktycznie wystarczy zwykłe przepraszam. Wraz z nią narodziła się też ogromna nadzieja i motywacja, które od 7 lat pulsują w moich żyłach i choć czasem ich stężenie spada, to wiem, że nie znikną już nigdy i w końcu znów zaświeci słońce 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.