264 – leki nasenne nie na sen

Mirtazapina pozwala szybko zasnąć – brakowało mi tego w ostatnim czasie. Jednak zupełnie nie wpływa na jakość snu. Budzę się, jak się budziłam. Wstaję wcześnie, nie mogąc wytrzymać leżenia w łóżku.
Tisercin (o dziwo) zupełnie nie przyspiesza zaśnięcia. Potrafię po nim leżeć i cztery godziny.
– Nie bierz tego syfu, wariatko! – Mrówek się wkurzał za każdym razem, gdy sięgałam do słoiczka po dawkę lewomepromazyny. Ok. Odstawiłam.
Koszmary męczą, jak męczyły. Wciąż ten sam motyw – lasy, ruiny, jeziora i ucieczka przed służbami specjalnymi na usługach cholera wie kogo. Karabiny maszynowe, auta terenowe, dzikie zwierzęta atakujące kogo popadnie.
– Może to dobry motyw na napisanie książki? – terapeuta próbował rozładować moje negatywne emocje dotyczące snów.
Może…

Dlaczego znów tak bardzo ciągnie mnie do szpitala?

428 Total Views 2 Views Today

4 komentarzy “264 – leki nasenne nie na sen”

  1. K napisał(a):

    W szpitalu jesteśmy z pozoru bezpieczni. Nie trzeba otoczeniu nic tłumaczyć ani udawać, że jest dobrze. Można odpocząć od walki z samym sobą, jest mniej pokus. Nie trzeba wychodzić po zakupy i ogólnie do ludzi więc i dbanie o siebie można odpuścić…
    Może masz za dużo obowiązków? Może w ten sposób twoj organizm Ci daje znać, że przydałby Ci się odpoczynek? Taki stary schemat ucieczek w borderze?
    Takie noce jak Twoje raczej nie sprzyjają regeneracji sił…
    A może ogólnie coś jest nie tak w domu z Mrówkiem lub inną osobą i też łatwiej myśleć o szpitalu niż o tym pogadać?
    Nie wiem, tak zgaduję… Pewnie zadałaś to pytanie sobie i nie oczekiwałaś odpowiedzi więc przepraszam za ten „wykład”

  2. M. napisał(a):

    Moim zdaniem ta chęć szpitala to ucieczka przed terapią. Albo to, co Wy Borderzy macie – za bardzo się nudzicie, jest za spokojnie i trzeba coś zmienić. Nie lepiej np. pomalować ściany?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.