265 – być malkontentem

Nie chcę narzekać. Według badań, ma to zgubny wpływ na mózg. Malkontenctwo tworzy takie połączenia neuronowe w mózgu, które po pewnym czasie sprawiają, że narzeka się odruchowo. Zauważyłam to u siebie.
Jednak co zrobić, gdy do oczu wiecznie cisną się łzy i nic nie sprawia radości? Próbuję się czymś zająć. Nie siedzieć bezczynnie ze wzrokiem utkwionym w nieistotnym punkcie i nicością w myślach. Próbuję – dobrze powiedziane.
Łapię się na odcinaniu się od rzeczywistości. Nic nowego. Mija godzina, a ja wciąż jestem na tej samej stronie czytanego tekstu. Mija druga, a kursor miga w tym samym miejscu. Mija trzecia i wciąż zastanawiam się, co mogłabym powiedzieć.
Chciałabym się w kogoś wtulić i płakać godzinami. Albo położyć głowę na kolanach i zasnąć, by nie śnić koszmarów.
Chciałabym cieszyć się ze słońca. Biegać boso po łące. I śmiać się do mijanych ludzi. Ale pobyt na świeżym powietrzu marnuję na bezmyślne wpatrywanie się w nurt rzeki i rozmyślaniach nad bezsensem życia.
– Myśl pozytywnie! – krzyczę do siebie. Po czym szeptem dodaję – Tak bardzo nie chce mi się żyć…

419 Total Views 2 Views Today

2 komentarzy “265 – być malkontentem”

  1. K. napisał(a):

    Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem… Nawet gdybym chciała wymyślić jakieś zdanie na pocieszenie, to wiem, że to bez sensu… wiem, że one nic nie zmienią.
    Dlatego napiszę tylko, że przeczytałam i wysyłam wirtualnego tulaska.
    Trzymaj się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.