279 – terapia borderline: a może mieć wyjebane?

– Wie pan co, ja czasem już nie mogę… Mam ochotę jebnąć tym wszystkim, wyjechać w Bieszczady, zamieszkać w jakiejś drewnianej chatce, jeść to, co sobie wyhoduję, albo nawet jakieś korzonki. I mieć wyjebane na cały ten świat.
– To co stoi na przeszkodzie, żeby ten plan zrealizować?
Hmm…

81 Ogółem 1 Dziś

12 myśli w temacie “279 – terapia borderline: a może mieć wyjebane?

  1. Przeczytalam wszystkie Twoje notki od poczatku i tak sobie pomyslalam ze z jednej strony cieszy mnie to ze sa tez inni ludzie ktorzy zmagaja sie z zaburzeniami psychicznymi tak jak ja, a z drugiej strony jest mi przykro bo nikomu nie zycze aby musial sie a tym zmagac tak jak ja…
    No coz, fajnie ze jestes i ze jest Twoj blog. Bede czytac na bierzaco. Tule x

  2. Też kiedyś myślałam by rzucić wszystko i uciec w Bieszczady. Ale jak znam siebie tam też za jakiś czas coś bedzie nie tak. Czasem potrzebuję kogoś obok. Kogoś kto mnie „uratuje” gdy już mi całkiem odbije.
    Tam byłabym sama

  3. Co stoi na przeszkodzie? No nie wiem – może to, że gdy już pojedziesz w te Bieszczady to wpadniesz w taką depresję, że zapewne rzucisz się w pierwszą napotkaną przepaść. Albo ataki paniki doprowadzą cię do szaleństwa, bo przecież jest za spokojnie, a to zawsze zły znak 🙂 wszystkiego dobrego.

    • W sumie całe życie żyję w dużym mieście i depresja i tak mnie rozkłada na łopatki, więc co za różnica. Tam przynajmniej czyste powietrze 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.