299 – fragment trzeciego rozdziału „Borderline: Autoterapia”

SESJA III – DALSZE OSWAJANIE EMOCJI – ZŁOŚĆ

– Dzień dobry, pani Psycholog.
– Witaj Mrówczyńska, siadaj.
– A gdzie Autorka?
– Zaraz przyjdzie.

(W gabinecie pojawia się Autorka, głośno trzaskając drzwiami.)

– Autorko, co się stało?

Pani Psycholog, jestem tak bardzo wkur… wkurzona! Robiłam korektę, nie zapisałam i wszystko poszło się jeb… prąd mi wyłączyli bez ostrzeżenia! Wybiegam na klatkę, a tam gość z elektrowni zmienia licznik. Spojrzał na mnie i mówi „To ktoś był w domu? Mam nadzieję, że nic nie popsułem.”, i uśmiecha się głupio. Jak mu puściłam wiązankę…

– Nic dziwnego.

Niech pani spojrzy na Mrówczyńską.

– Mrówczyńska, co ci jest? Dlaczego się tak skuliłaś?
– Nie chce mi się żyć.
– Ale dlaczego?
– Mam dość…

Ja chyba wiem, o co chodzi. Jestem taka wściekła! Co za burak z tego kolesia! Napiszę na niego skargę i go zwolnią!

– Proszę… Nie!

Dlaczego?

– On na pewno nie chciał! Błagam, nie rób mu nic!
– Mrówczyńska, o co ci chodzi? Czemu tak dziwnie reagujesz?
– Chcę umrzeć!
– Ale dlaczego?
– Nie wiem… Mam dość wszystkiego!

Hehehehe! Ona tak reaguje na moją złość! No nie mogę! Ja się wściekam na obcego faceta, a ta chce się zabić!

– Mrówczyńska, czy to prawda? To o to chodzi?
– Bo… ja się boję…
– Czego?

Gówna psiego! Wpada w panikę, gdy ktoś się przy niej denerwuje.

– Ty nic nie rozumiesz!
– Ja też nie rozumiem, wytłumacz nam.
– Nic nie ma sensu…

Pani Psycholog, mogę prosić na słówko?

Myślę, że ona ma problemy z zaakceptowaniem złości. Sama nie potrafi jej wyrażać, ale i nie potrafi reagować na czyjąś. Coś pani pokażę, tylko proszę mi nie przeszkadzać, ok?

– Ała! Autorko, dlaczego mnie kopnęłaś…?

Bo jesteś głupia i przez ciebie mamy same problemy!

– Masz rację… przepraszam…

I co mi po twoich przeprosinach?

– Przepraszam…

Głucha jesteś? Co mi to da, że mnie przeprosisz? Marnujesz nam życie!

– Wiem… przepra… błagam! Wybacz mi! Proszę, ja już więcej nie będę! Błagam!
– Brawo Autorko. Już widzę, o co chodzi. Mrówczyńska, dlaczego tak zareagowałaś na złość Autorki?
– Bo ona ma rację… powinnam umrzeć! Byłoby wam lepiej beze mnie.

Aha… Bo tego, że wszystkie trzy jesteśmy jedną osobą oczywiście nie pamiętasz, nie? Że bez ciebie nie możemy istnieć?

– Ale…
– Mrówczyńska, co poczułaś, gdy Autorka zachowała się w ten sposób w stosunku do ciebie?
– Smutek.
– Złość?
– Nie!
– Nie zezłościło cię to?
– Spowodowało myśli samobójcze.
– Dlaczego?
– Bo ona ma rację.
– Mrówczyńska, rozłóżmy tę sytuację na czynniki pierwsze. Autorka podeszła do ciebie i bez powodu cię kopnęła, po czym zaatakowała cię słownie.
– Miała rację…

No tak, bo ty jesteś workiem treningowym, nie?

– Zastanów się, Mrówczyńska. Gdyby Autorka postąpiła tak w stosunku do mnie, też byś jej broniła?
– Yyy… chyba nie…
– No właśnie.

Ona tak się boi złości, że automatycznie przyjmuje rolę ofiary. Bo jest ofiarą – losu!

– Nie mów tak… Proszę…

Nie becz głupia! Zezłość się na mnie!

– Nie.

Mówię ci, zezłość się buraku jeden!

– Autorko, czy ty przypadkiem nie przesa…

Proszę mi zaufać. Zdenerwuj się!

– Nie…

Nakrzycz na mnie nieuku! Ośle jeden zburaczały! Jesteś beznadziejna! Nic nie potrafisz!

– ODPIERDOL SIĘ!
– Mrówczyńska…
– Przepraszam, ale ona…

Nie przepraszaj!

– Autorka ma rację. Nie przepraszaj! Bardzo dobrze, że się w końcu otworzyłaś. Jak się teraz czujesz?
– Winna.
– Dlaczego?
– Bo się zezłościłam.
– Uważasz, że złość jest zła?
– Tak!
– Dlaczego?
– Nie wiem…

Co za sierota. Myśli coś, ale nie wie dlaczego.

– Bo złość krzywdzi i rani!

Czyli jednak wiesz. Dlaczego ty nie możesz po prostu mówić, tylko wszystko trzeba z ciebie wyciągać?

– Autorko, zostawmy to. Mrówczyńska uważasz, że złość krzywdzi i rani, tak?
– No tak.
– A co w sytuacji, gdy czyjeś zachowanie ci nie odpowiada? Gdy chcesz, żeby ktoś przestał robić to, co robi?

No jak to, co? Nie odezwie się ani słowem! I jeszcze czuje się wielce pokrzywdzona, biedaczyna…

– Dlaczego nie chcesz zwrócić temu komuś uwagi, że nie życzysz sobie takiego zachowania?
– Żeby nie pomyślał, że jestem…
– Jaka?
– …

Niewdzięczna! I czego beczysz, smarkaczu?

– Nie mów tak…

Jak?

– Daj mi spokój…

O proszę, jeszcze się obraziła! A wiesz, że obrażanie się to forma wyrażania złości? Tylko w taki bezsensowny bierno-agresywny sposób. Zamiast powiedzieć, o co ci chodzi. Nawet podnieść głos! Ty wolisz zamknąć się w sobie i rozmyślać nad tym, jaka jesteś biedna i pokrzywdzona. A potem się dziwi głąb jeden, że jej wszyscy na głowę wchodzą!

(…)

324 Total Views 1 Views Today

1 komentarz

  1. PaniFrojd napisał(a):

    No i jakie to prawdziwe i jakie smutne. Karma, samsara, samo życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.