304 – króliczek

Po obudzeniu zalała mnie fala smutku, rezygnacji i suchego płaczu – wewnętrznego. Utrata sensu.
Siadłam jednak do „Autoterapii”, ostatniego rozdziału. Dałam się ponieść wyobraźni i nastąpił twórczy przypływ. Nawet nie wiem, ile czasu pisałam. Pochłonęło mnie to bez reszty.
Godzina 12:29 – dogoniłam króliczka stawiając ostatnią kropkę w czwartej już książce.
Rozsadza mnie energia! I dumna! I poczucie spełnienia! I… sama nie wiem co jeszcze!
Całkiem niedawno, gdy wygrzebałam ten plik z jakiegoś katalogu, nie sądziłam, że uda mi się doczekać tego momentu. A jednak.

Projekt własnej autoterapii zamknął się w stu stronach i 510KB na dysku.

Teraz, ze spokojną głową, mogę się w pełni oddać beletrystyce. Koniec z rzyganiem sobą! Na jakiś czas oczywiście…

288 Total Views 1 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.