305 – twórcza żałoba

Po wczorajszej euforii nie było śladu już kilka godzin później. Wrócił zły nastrój, smutek, przygnębienie. Myślałam że to hormony – okres.
Ale to nie to. Przynaniej nie tylko.
To żałoba. Tak, twórcza żałoba. Czwarty raz miałam okazję postawić ostatnią kropkę. Czwarty raz po rozsadzającym od środka szczęściu, nadszedł smutek. Wrażenie, jak gdyby już nigdy nic miało nie być napisane. Choć w trakcie pisania tak się niecierpliwię i chcę już skończyć, gdy nadchodzi ten moment, jest mi przykro. Choć powstaje książka, umiera proces twórczy, który trzeba opłakać – jak na żałobę przystało.
Choć odwracam myśli w stronę „Majki” i science-fiction, na którego tytuł pomysłu żadnego nie mam – póki co.
Pocieszam się – za jakiś czas bez reszty pochłonie mnie beletrystyka. I tego się trzymajmy!

284 Total Views 6 Views Today

2 komentarzy “305 – twórcza żałoba”

  1. Kinga napisał(a):

    Lubię określenie „tego się będę trzymać” jest zabawne, jednoznacznie nakreśla kierunek i nie raz mi ratowało tyłek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.