310 – radość samobójcza

Siedzimy wieczorem. Oglądamy teledyski, gadamy, śmiejemy się. Jest miło i śmiesznie. Fajnie, nie?
Owszem.
Między jednym a drugim mrugnięciem oka, pojawiają się, nie wiadomo skąd – myśli samobójcze. A jakże! Łzy w oczach, bezsens. Tęsknota za tym cholernym kawałkiem metalu i uciskiem sznura objęć.
Skąd? Żeby dane było mi to wiedzieć.
Te chore objawy muszą psuć wszystko. Z buciorami wdzierać się w nasz wieczór. Wieczór, dzień, życie.
A jedyne co mogę zrobić, to je ignorować. I mieć nadzieję, że kiedyś uzbroję się w narzędzia pozwalające na ich wyśmianie i śmiechem zabicie.

280 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.