333 – terapia borderline: bliskość

– Odczuwa pani silny lęk przed bliskością i musimy być przygotowani na to, że im bardziej będzie się pani czuła za mną związana, tym bardziej będzie chciała to zniszczyć. Co nie znaczy, że pani tej bliskości nie potrzebuje i nie pragnie – mówił terapeuta, a ja się z nim w pełni zgadzałam.
Jestem świadoma zarówno lęku, jak i pragnienia bliskości, bezwarunkowej akceptacji, wypuszczenia terapeuty do najintymniejszych zakamarków swojego świata wewnętrznego.
I myślę, że wczorajszy sen był tego potwierdzeniem. Nie bez powodu przyśnił mi się w noc poprzedzającą sesję. Nie bez powodu śnił mi się terapeuta, który kazał mi się zwijać w kłębek i mocno mnie przytulał całym sobą. Jak i nie bez powodu nie potrafiłam o nim opowiedzieć na terapii.
Lęk jest tak silny, że nie umiem mówić wprost o tej potrzebie. Odczuwam silny wstyd przed mówieniem o bliskości. Wszystkie sny, myśli, emocje, które pojawiają się w związku z nią, nie są na sesji artykułowane. Owszem, o lęku przed nią – mówię. Jednak, gdy mam powiedzieć o czymś, co świadczy o poczuciu bliskości, przywiązania – nie przechodzi mi to przez gardło. Jestem świadoma, że terapeuta może się tego domyślać i zapewne domyśla się. Jednak, gdy pyta o różne szczegóły – nie odpowiadam. Ratuję się odpowiedzią:
– Nie wiem – często nawet nie jest to kłamstwem, bo mechanizmy obronne zwyczajnie odcinają mnie od wiedzy, której wyjawienie oznaczałoby zbyt duże zbliżenie.
– Pani Aniu, gdy odpowiada pani „Nie wiem”, to tak, jakby dawała mi pani sygnał, że nie jest zainteresowana kontaktem, trzymała mnie na dystans, mówiła „Nie chcę mi się z Tobą gadać”.
Wiem. Wiem i bardzo mi to nie odpowiada. Chcę się przełamać, ale nie potrafię. Nie umiem zacząć. Gdy układam sobie w głowie zdanie i zbieram się w sobie, żeby je wypowiedzieć, a w moim umyśle jawi się ono jako zagrażające, powstaje mur, bariera, która zamyka mi usta. I za każdym razem schemat jest ten sam. Pada pytanie:
– O czym pani myśli?
– O niczym, mam pustkę w głowie – odpowiadam, choć dobrze wiem, że to nieprawda.
Co zrobić? Jak się przełamać?
Jutro znów spróbuję. Postaram się opowiedzieć o śnie. O pragnieniu jeszcze większej bliskości i poczuciu, że bardzo się do niego zbliżyłam.
A jego pocięcie mnie – mój lęk przed zranieniem, opuszczeniem? A może wyniesione z dzieciństwa przeświadczenie, że krzywdzenie może być objawem miłości i troski?

– Zbiłem cię, dla twojego dobra, bo cię kocham – rzucił ojciec, gdy po wpierdolu leżałam obolała i wystraszona na łóżku.

W moim świecie wewnętrznym bliskość jest zagrażająca i jest źródłem największych w życiu cierpień.

206 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.