334 – śmierć Mrówczyńskiej?

Na poważnie rozważam uśmiercenie Mrówczyńskiej i zniknięcie z „życia publicznego”. Nie mam na to siły.
Co by nie robić, wszędzie to samo:
– Nie, nie tym razem, statut nie pozwala, to jest doskonałe, ale… Trzymam kciuki i życzę powodzenia! Nie jesteśmy zainteresowani, nie mamy takich funduszy – i tak w cholerne kółko.
Jaki jest tego sens? A jaki koszt? Straty chyba przewyższają zyski i nie mam na myśli nic materialnego.
Na cholerę komu ta Anka. Na cholerę mi?

Rozmyć się. Rozłożyć ciało na atomy. Książki na litery. I zniknąć – jak pod słońcem mgła…

306 Total Views 2 Views Today

4 komentarzy “334 – śmierć Mrówczyńskiej?”

  1. Jagoda napisał(a):

    Potrzebujemy Cię, Mrówko!

  2. woodkid napisał(a):

    ciągłe rozczarowanie to okropny ból..sama nie daje rady, więc domyślam się co czujesz i masz do tego prawo
    myślę jednak, ze jak każdy tutaj mam nadzieję, że odzyskasz siłe i chęci by działać dalej.
    nie chcę zabrzmieć egoistycznie, chamsko pisząc, że roczarowałabym się ja sama, ponieważ prawde mówiąc wierzę w Twoją walkę, w to, że spełni się jedno z Twoich marzeń, jesteś dla mnie inspiracją i wiem, ze jeśli Tobie się uda, to jest w tym szansa, że mi też 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.