336 – terapia borderline: zwalczyć tego kaca

Po sesji poszłam na długi spacer. Nie napisałam sms, że rezygnuję z terapii. Po pierwsze wiedziałam, że byłaby to próba zniszczenia tego, co dziś osiągnęłam. Po drugie dobrze wiedziałam, co odpisze:
– Porozmawiajmy o tym na sesji we wtorek.
Poszłabym na nią. Nie tak, jak z przypadku poprzedniego terapeuty. A gdybym już tam była, pożałowałabym, że zadziałałam impulsywnie.
– Wie pan… czasem, gdy pyta pan, o czym myślę, a ja odpowiadam, że o niczym… to nieprawda. Układam sobie w głowie jakieś zdanie, chcę coś powiedzieć, ale nie potrafię.
– Potrafi pani, tylko to bardzo trudne.
Ma rację.
– Jest w pani obawa, że po otworzeniu się, nastąpi zranienie.
Tak, to prawda.
– Racjonalnie wiem, że tak nie będzie…
– Ale tu chodzi o strefę emocjonalną. Myślę, że to jest w pani zakorzenione od dzieciństwa.
To była trudna sesja. Ale mówiłam, poruszałam różne tematy, choć wszystko dotyczyło bliskości. Mówiłam, o swoich potrzebach. O pragnieniu, by się bardziej przed nim otworzyć.
Powiedziałam też o tym silnym przymusie rozchlastania nadgarstka. Że scena z tego snu odtwarza się w mojej głowie, jak film, którego nie da się zatrzymać. Że czasem niewiele brakuje, że chcę się poddać.

Boję się. Bardzo się boję wtorkowej sesji. Póki co, udało mi się powstrzymać spiralę niszczycielskich myśli. Nie chcę kończyć terapii. Chcę to ciągnąć, pociągnąć taki poziom otwarcia, jak dziś. Ale na myśl, że we wtorek mam mu spojrzeć w oczy po tym, co dziś powiedziałam… Wiem, wiem, że to wszystko siedzi we mnie. Że nie patrzy na mnie, jak na głupka – to moje odczucia. Wiem, że wstyd, który mnie paraliżuje nie ma racjonalnych podstaw. Wiem to wszystko. Tylko to jest tak piekielnie trudne…

277 Total Views 8 Views Today

2 komentarzy “336 – terapia borderline: zwalczyć tego kaca”

  1. K. napisał(a):

    Tak bardzo to rozumiem, że jedynę co chcę napisać to powodzenia. Trzymam kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.