337 – ułaskawienie

Wiadomość o możliwej karze śmierci dla Mrówczyńskiej była mocno przesadzona. Impulsywnie chciałam ją zniszczyć w reakcji na to, co dzieje się na terapii.
Owszem, w swoim życiu niszczyłam i niszczę to, na czym mi zależy. Ale nigdy, przenigdy nie podniosłam i nie podniosę ręki na to, co tworzę. Nigdy nie potargałam ani nie skasowałam żadnego utworu. Nie wyrzuciłam nic w złości czy rozpaczy.
Mrówczyńska jest bezpieczna. I jej książki są bezpieczne w oczekiwaniu na wydanie.
Anka nie zostanie uśmiercona na pewno do czasu, gdy nie wyzdrowieję. Gdy razem z terapeutą nie uznamy, że mogę zakończyć terapię. A i wtedy będę miała do napisania kolejne części „Młodego boga…”.
Może kiedyś zacznę pisać beletrystykę pod własnym nazwiskiem. Może. Ale Mrówczyńska jest dla mnie symbolem walki o siebie, stawiania czoła przeciwnościom i zdrowienia. A nie, jak niektórzy myślą – choroby.

291 Total Views 2 Views Today

6 komentarzy “337 – ułaskawienie”

  1. Kinga napisał(a):

    To mi się bardzo podoba!

  2. Joanna napisał(a):

    Wspaniałe Ania ☺jesteś fajna dziewczyną. ..

    • Anka Mrówczyńska napisał(a):

      Wychodzę po prostu z założenia, że skoro już jestem chora i muszę przechodzić przez tę drogę, mogę się podzielić swoimi doświadczeniami z innymi. Być może ich wesprzeć, zainspirować, pokazać, że warto walczyć, bo nawet z najwiekszego bagna można wyjść
      Choć to bardzo trudne – jednak nie niemożliwe.

  3. Jagoda napisał(a):

    Bardzo mnie to Cieszy. Powodzenia. Trzymam kciuki. Bardzo mi pomagasz, codziennie czytam twojego bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.