344 – poranek

Wstałam o 8:18, zrobiłam dwie kawy-siekiery i siadłam przed komputerem. Po standardowym sprawdzeniu poczty, w Google wpisałam „fundacja pomocy bezdomnym”. Wczoraj wieczorem gadałam o tym z Mrówkiem. Uważa, że powinnam spróbować.
Przeglądałam kolejne strony fundacji. „Jeśli jesteś młody, energiczny…”, „poszukujemy optymistycznie nastawionych wolontariuszy”, „jeśli twoją pasją jest drugi człowiek” – ta… pasuję do opisu kandydatów na wolontariuszy, jak pięść do nosa. Mówiłam, że to się nie uda. Ja – gburowata, zamknięta w sobie, z wiecznie skwaszoną miną, milcząca, bojąca się wszystkiego, nieporadna, niezaradna. Szkoda gadać.
Wyłączyłam przeglądarkę i otworzyłam plik „Majki”. Może uda mi się dopisać choć kilka zdań.

332 Total Views 1 Views Today

3 komentarzy “344 – poranek”

  1. ska napisał(a):

    I przypomina mi się fragment Szklanego klosza, który czytałem wczoraj wieczorem… Próba wolontariatu głównej bohaterki, w szpitalu, w roli roznosicielki kwiatów ciężarnym 🙂

  2. Anka Mrówczyńska napisał(a):

    Czytałam 🙂 ostatnio sobie kupiłam tę książkę.

  3. GosMagda napisał(a):

    Ja unikam wesołych energicznych zbyt żywych ludzi. (Dobra, unikam wiekszosci ludzi). Wolalabym nawet w ciszy posiedzieć z Tobą 🙂 Może jednak powinnaś spróbować? Nie do każdego przemawia opisany przez Ciebie „kandydat” na wolontariusza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.