346 – zdechły mi baterie

Wyczerpałam baterie sił witalnych do cna. Ostatkiem sił zjadłam zupę pomidorową i padłam na kanapę.
Od rana napisałam chyba z pięć stron książki. Początkowo mocno posiłkowałam się nabazgranymi kiedyś rozdziałami w zeszycie. A potem weszłam na taki poziom kreatywności, że historia sama się pisała. Ledwie widzę na oczy, ledwie przebieram palcami na smartfonie, by skreślić te kilka zdań. Spać!
Baterie wyczerpane, ale zadowolenie z siebie, szczególnie po ostatnim odpływie weny, poszybowało w górę.

Zastanawia mnie tylko, czemu znów czuję ten nieznośny ból w nadgarstku nakazujący czynności autoagresywne. Ale nie. Nie! – powiedziałam. Nic takiego nie będzie miało miejsca. W końcu cztery miesiące abstynencji to nie w kij dmuchał.

168 Total Views 2 Views Today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.