358 – terapia borderline: nieustanna walka na wielu frontach

– Terapia i praca nad sobą to tak jakby nieustanna walka z samym sobą.
Powiedział kiedyś terapeuta. Wiedziałam, o co mu chodzi. Nie spodziewałam się jednego – jak bardzo jest ona trudna i męcząca.
Znów: chce mi się płakać, ciąć, uchlać i nażreć jakichś proszków. Uciec. Od siebie, myśli, odpowiedzialności. Przecież ja jestem taka mała, bezbronna, nieszczęśliwa, cierpiąca – opiekuj się mną i żałuj mnie. To takie żałosne…
– Te impulsy będą się pojawiać. Nie chodzi o to, żeby się nie chciało. Chodzi o to, co pani z tym zrobi.
O to to. Powtarzane do znudzenia za każdym razem w takich sytuacjach.
To właśnie ta nieustanna walka.
Tracę siły. I wiarę. I sens. I zdaję sobie sprawę, że to moje pójście na skróty. Moje chore wyjście awaryjne.
Autodestrukcyjna coraz częściej i głośniej się odzywa. Momentami już krzyczy. A mnie czasem tak trudno jest ją zignorować. Powiedzieć jej:
– Zamknij się. Jesteś objawem choroby. Nie jesteś mną.
Bo szepcze nieustannie:
– To ja jestem ta prawdziwa. To mną byłaś przez większość życia. Jesteś autoagresywna. Jesteś autodestrukcyjna. Uchlaj się, potnij, powieś – zobaczysz, że odżyjesz. Wtedy znów poczujesz się sobą!
Chwilami, na ułamki sekund, znów zaczynam jej wierzyć.

322 Total Views 2 Views Today

2 komentarzy “358 – terapia borderline: nieustanna walka na wielu frontach”

  1. Jagoda napisał(a):

    jakoś tu cicho od paru dni…Mrówka, jesteś tam? jak ci święta minęły?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.