364 – nowy rok, nowy kryzys

Taa… nowy rok trzeba zacząć nowym kryzysem.
Cholerne łzy cisną się do oczu. Nie mam siły na nic, nie chcę nic.
Żałuję, że trzy lata temu zaczęłam leczenie. Było siedzieć w swoim bagnie i się nie wychylać. Na co mi to wszystko… ten trud, wieczna walka w wewnętrznymi demonami, stawianie czoła lękom, powstrzymywanie się od autodestrukcji i autoagresji.
Kolejny rok zaczynam brakiem wiary w sens życia, niechęcią do zmiany czegokolwiek i pragnieniem powrotu do starych nawyków.
Od wczoraj jestem bez leków. Zupełnie. Ponoć mam funkcjonować bez nich, żeby móc lepiej korzystać z terapii. Ale ja już nie chcę nic. Nic!
Chcę tylko leżeć w łóżku do śmierci i płakać z bólu – niefizycznego.

271 Total Views 6 Views Today

1 komentarz

  1. Joanna napisał(a):

    Ania ja też tak zaczęłam i znowu kryzys..Przytualam Cie????

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.