369 – szambo świata wewnętrznego

Jakby pękła we mnie jakaś tama. Ogromna fala szamba zalała cały świat wewnętrzny. Wszystko równo pokryła gównem.
Zupełnie nie wiem, jak to wyczyścić. Sposoby znam – oczywiście. Ale terapia ma mnie oduczyć korzystania z nich.

Skąd ta silna potrzeba ukarania się? Wina musiała być ogromna – skoro takiej kary się domagam: zniszczenia, unicestwienia, rozdarcia na strzępy. Ale wciąż życia – śmierci nie, to byłaby droga na skróty. A ja muszę odpokutować. Tylko co takiego strasznego zrobiłam? Odważyłam się żyć?

Jedna myśl pociąga drugą, druga trzecią. I nagle staję przed ogromnym murem myśli. Skazujących na stłumienie oddechów. Pomieszanie priorytetów.

Nie piję w ogóle. W domu nie mam żyletek. Te dwa czynniki najbardziej zagrażały ciągłości skóry. Ale i teraz nie jest bezpieczna.

Znów po plecach klepie mnie Lorafen:
– Będzie dobrze, Anka. Tylko mnie bierz, a nic głupiego nie zrobisz.
Może…

Jak znów wrócić do stanu równowagi? Pozbyć się natretnych myśli autodestrukcyjnych? Zupełnie nie wiem…

Chcę do gabinetu. O wszystkim opowiedzieć terapeucie. O wszystkim co mnie tak męczy od kilku tygodni. O tym całym syfie, który we mnie siedzi. O przymusie ukarania się. I zwrocie w stronę autodestrukcji.

334 Total Views 4 Views Today

6 komentarzy “369 – szambo świata wewnętrznego”

  1. Border napisał(a):

    Ile wyniosloby wydanie papierowe książki?

  2. Heleni napisał(a):

    Właśnie skończyłam czytac twoja ksiazke i czekam na następna. Zawsze myślałam ze tylko ja jestem taka popierdzielona .???? Dzieki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.