382 – z pola bitwy

Najnowsze doniesienia z pola bitwy o siebie.

Znów zaczęłam wstawać o ludzkiej porze. To zasługa Prozacu, który rano wybudza ze snu i nie daje na powrót zasnąć. I dobrze. Wieczorem padam, jak mucha.
Przymusy autoagresywne osłabły. Myśli samobójcze – też. Nastrój rozczarowująco nie chce współpracować – twardy zawodnik z tego smutku i poczucia bezsensu. Cóż, i z tym w końcu sobie poradzimy.

Pisanie. Na razie moje pisanie ogranicza się do researchu i czytania o prokuraturze PRL. Ble, że też musiałam sobie wymyślić taką postać…

Słońce za oknem dodaje sił. Znów pojawiają się strzępki wiary, że będzie dobrze. Choć samo się to nie zrobi – wiem. Potrzeba nakładów pracy własnej, by wygrzebać się na dobre i – co najważniejsze – na dłużej. Powoli też wraca stabilność – na tyle, na ile można mówić o stabilności w przypadku chwiejności emocjonalnej.

Mrówczyńska, powoli, powolutku. Nie trać cierpliwości. I, do cholery, nie zepsuj tego, co zaczynasz osiągać. Nie pozwól sobie na to, by to zniszczyć.

Fragment „Majki”:

„- Widzę, że nie smakuje urodzinowe śniadanie – powiedział z pogardą i kopnął leżący na ziemi talerz. – Odwiedziliśmy waszą matkę. Wie, że jesteście na skraju śmierci samobójczej. Jednakże ktoś musi zostać oskarżony i skazany. Skoro was już na tym świecie nie będzie… Dziś, po tym, jak zidentyfikuje wasze ciało, zostanie postawiona w stan oskarżenia o brutalne morderstwo męża. Już zaczęliśmy ją przesłuchiwać – prokurator rzucił zdjęcie na ziemię.
Andrzej drgnął.
– Przecież… co wyście jej chuje zrobili?! – krzyczał, nie mogąc uwierzyć, że widzi matkę pobitą, w poszarpanych ubraniach.
– Mówiłem już. Przesłuchiwaliśmy ją. Ale nie smućcie się tak. Mam dla was prezent urodzinowy. Jeśli mnie wyręczycie w zrobieniu wam samobójstwa, zapomnę o sprawie, a wasza matka będzie dalej wiodła swój nędzny żywot – mówiąc to, wyciągnął broń z kabury. – To jak będzie? Uratujecie matkę?
Chłopak skinął głową.
– W takim razie powiedzcie mi, co tam się stało.
– Zamordowałem ojca z zimną krwią… – zaczął cicho.
– Nie dosłyszałem!
– Rozjebałem łeb temu skurwysynowi! – krzyknął tak głośno, że prokurator zdawał się być zdziwiony jego nagłym wybuchem.
– Rozumiem – rzekł prokurator i zaczął zapisywać coś w aktach mrucząc pod nosem. – Oskarżony przyznał się do winy i jest głęboko wstrząśnięty zbrodnią, której dokonał. Wykazuje myśli samobójcze, sugerowana obserwacja – skończył zapisywać. – Nie wiem, czy sobie zdajecie z tego sprawę, ale rozpatrzenie wniosku o obserwację trochę trwa. To co, nie traćmy czasu. Jest kolejka do tej izolatki – podał mu broń.”

269 Total Views 2 Views Today

1 komentarz

  1. Magda napisał(a):

    Brawo Aniu!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.